FakeBake airbrushing 60 minutes brawnik 60 minutes tan line linia opalania paprotka fern

Opalanie natryskowe FakeBake – wszystko co musisz wiedzieć

Jeśli czytasz mnie od dawna, wiesz, że najbardziej akceptuję siebie w złocie, ewentualnie brązie – oczywiście mowa o opaleniźnie. Od lat opalam się sama w domu, ale na specjalne okazje oddaję się w ręce profesjonalistki, czyli Bursztynowej FakeBake ekspertki, która o opalaniu natryskowym FakeBake wie wszystko i w zaledwie kilka minut robi ze mnie czekoladkę.


Opalanie natryskowe FakeBake – jak to w ogóle działa?

Zaraz będziesz w szoku, bo nie dość, że cała zabawa jest superszybka, to jeszcze prosta jak drut.
Proces opalania natryskowego jest ekspresowy, trwa max 20 minut.
Ale po kolei…

Bursztynowa FakeBake niedawno otworzyła swój stacjonarny gabinet, więc pierwszy krok to do niej przyjechać (oczywiście, po wcześniejszym umówieniu się, więc może jednak jest to krok drugi…).

bursztynowa fake bake headquarters in Piekary slaskie siedziba bursztynowej fakebake  zdjęcie z instagrama Burztynowa Fake
Zdjęcie z profilu Agnieszki – Bursztynowej

Zaraz po przyjeździe, Aga zaprasza Cię do prywatnego zamykanego pomieszczenia, gdzie przebierasz się w jednorazową bieliznę. Tam też Twoje stropy są zabezpieczane podkładkami ‚Sticky Feet’.
Następnie wskakujesz do namiotu, Twoje paznokcie, łokcie, kolana oraz kostki smarowane są mocno nawilżającym, kokosowym balsamem.

Po co?

Otóż po to, żeby nie wciągnęły za dużo barwnika. Ponieważ te miejsca naszego ciała mają dużo bardziej chropowatą strukturę i jeśli nie są odpowiednio zabezpieczone, mogą odznaczać się na tle reszty ciała.

Przyznaj się – jak często zdarzyło Ci się to podczas opalania domowego, ha? 😀 Ja sama miałam czasami takie mishap’y.

No ale co dalej…

Potem zaczyna się najlepsze, czyli samo opalanie – szybkie i bezbolesne. Podczas niego Bursztynowa FakeBake „kieruje” Tobą jak partner w tańcu (ręce bokiem, noga do przodu, palce w kolce, itp. :D).

i po chwili… voilà!

girl standing at the beach with a straw hat in her hands covering her bum from millionail03 instagram

Potem zakładasz luźne ciuchy, jedziesz do domu i w domowych pieleszach dajesz barwnikowi się wchłonąć przez różny czas, w zależności od barwnika (od 1h do 8h – dlatego na pewno warto dzień odwiedzin u Bursztynowej w pełni poświecić sobie).

I tyle, po tym czasie wyglądasz jak mała, słodka, ale bardzo naturalna czekoladka.

Gif dancing bar of chocolate, tańcząca czekoladka

Opalanie natryskowe FakeBake – czy jest bezpieczne?

A oczywiście, na pewno każda z Nas powinna zapomnieć o opalaniu słonecznym (które, jak pamiętamy jest dla nas po prostu złe, pisałam o tym tutaj w poście „Czy można się opalić przy wysokim filtrze SPF – obalamy mity!”) na rzecz opalania kosmetykami.

Niewiele osób wie, ale barwniki i kosmetyki do opalania natryskowego FakeBake prócz tego, że sprawiają, że wyglądamy jak rodem z Holiłudu, to jeszcze mają działanie antystarzeniowe, nawilżające i UWAGA ujędrniające (!!).
Do tego całego dobrodziejstwa zawierają składniki pochodzenia naturalnego i nie są testowane na zwierzętach.

Opalanie natryskowe FakeBake – jak cieszyć się nim długo?

Jak już wysiedzisz swoje z barwnikiem, to chcesz być złotobrązowa jak najdłużej, prawda? No to zaraz powiem Ci jak to osiągnąć.

picture showing sun tanning versus airbrushing saying some people like to fry we like to shine obrazek pokazujący różnicę między opalaniem słonecznym a opalaniem natryskowym móiący niektórzy lubią się smażyć my wolimy błyszczyeć

Zdjęcie z profilu Agnieszki – Bursztynowejh

Zapewne zastanawiasz się jak długo będziesz pląsającym, brązowym seksem.

Otóż, u mnie efekt utrzymuje się od 6 do 10 dni – co w zasadzie jest idealnym czasem, bo to oznacza, że jest ze mną na całe 7-dniowe wakacje!

Bo tak, ja nie jadę na wakacje się opalać, ja witam nowe miejsca już pięknie brązowa, a słońce chłonę, ale tylko zmysłami 🙂

Jak przedłużyć trwałość opalenizny?

Oto moje 3 przykazania trwałej opalenizny FakeBake:

  1. Lekkie i nietłuste kremy i balsamy będą Twoim przyjacielem. Czym skóra będzie lepiej nawilżona, tym opalenizna utrzyma się dłużej.
  2. Po prysznicu czy kąpieli nie trzyj skóry ręcznikiem, delikatnie ją oklepluj, starając się wciągnąć wilgoć, a nie zetrzeć.
  3. Jeżeli zabierasz swoją opaleniznę na wakacje, staraj się unikać chlorowanych kąpieli basenowych, ponieważ po nich opalenizna znika dużo szybciej.

Opalanie natryskowe FakeBake – cena

Bursztynowa FakeBake oferuje specjalny program rabatowy dla swoich stałych klientek. Jeżeli będziesz chodzić regularnie, to piąte opalanie masz 50% taniej, a dziesiąte jest za darmo – a wierz mi, uzależniasz się od tego efektu!

Opalanie natryskowe FakeBake – efekt przed i po

No i to na co każdy czekał – moje przed i po:

opalanie natryskowe fakebake barwnik gold efekt przed i po fake bake airbrushing before and after na blogu jak się malować by marta malek
Barwnik Gold przed i po
opalanie natryskowe fakebake barwnik 60 minutes efekt przed i po fake bake airbrushing before and after na blogu jak się malować by marta malek

To zdjęcie już znacie z jednego z poprzednich postów .
I to niestety w sumie jedyne zdjęcie, które mam, z opalania barwnikiem Original.

millionail03 wedding picture self portrait dress fakebake airbrushing original shade

Jeżeli jesteś ze Śląska, i po przeczytaniu tego posta oraz zobaczeniu zdjęć, zapragnęłaś być tańczącą czekoladą, to koniecznie skontaktuj się z Agą. Ja zawsze umawiam się za pomocą instagrama, zapewniam Cię, że nie pożałujesz 🙂

La Mer The Soft Fluid Long Wear foundation flowers gipsówka podkład baby's breath

La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation – akt II

Pamiętacie tekst o podkładzie za 4 stówy? La Mer Soft Fluid bla bla bla – trudno zapomnieć…
i nie tylko dlatego, że 2 scrolle niżej można go w całości przeczytać. Otóż, myliłam się i chcę Wam o tym powiedzieć. Bo jak to się mówi „kto się nie myli ten trąba”, a trąbą zdecydowanie nie chcę być.


La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation – mini recap

Pod koniec września 2018 napisałam post ‚Podkład za 400 zł? Oto La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation‚. W tamtym poście, delikatnie mówiąc, nie byłam pochlebnie nastawiona do produktu La Mer po kilku pierwszych użyciach.

Mamy styczeń, minęło kilka miesięcy, a ja kilka dni temu kupiłam nowe opakowanie. Tak, podkład La Mer zdołał mnie w sobie rozkochać i to tylko w 5 miesięcy (też słyszycie dzwony weselne?).

La Mer The Soft Fluid Long Wear foundation flowers gipsówka podkład baby's breath

La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation – przetestowane działanie

Na wstępie od razu muszę napisać, że nie używam go samodzielnie, więc tak, jest to dość droga impreza. Używam go jako miksera z innymi podkładami.

Po co?

Otóż, od momentu kiedy zaczęłam to robić, żaden, podkreślam, ŻADEN podkład mnie nie przesuszył. La Mer Soft Fluid działa niczym wiadro wody dla naszej skóry.

Testowałam go z następującymi podkładami (lista Was na pewno zaskoczy):

La Mer The Soft Fluid Long Wear Foundation – podsumowanie

Przepraszam za wprowadzenie w błąd – kajam się.

Podkład La Mer Soft Fluid Long Wear w mieszance z innymi gwarantuje nam nawilżoną skórę, naturalny efekt i promienność.

Tak, cena jest wysoka, ale nie traktuję tego produktu w kategorii makijażu, a bardziej pielęgnacji.

Jeżeli masz problem z przesuszaniem skóry po użyciu mocno kryjących podkładów, La Mer może być Twoim wybawcą. Co więcej, teraz, gdy jesteś otoczona kaloryferami, a zmiany temperatury są tak częste jak dramy w Polityce, podkład La Mer jest orzeźwiającym chlustem wody, za który Twoja skóra Ci podziękuje.

Podkład La Mer Soft Fluid możesz sobie strzelić na stronie Douglas, za 429zł.

Pozdrowionka,

Marta

cover picture of a sky z napisem co się ze mną działo w 2018 zdjęcie nieba

Gdzie byłam? Co się działo przez ostatnie pół roku


Tak, wiem… Nie spisałam się, zniknęłam i jedyne miejsce gdzie mogliście mieć jakikolwiek kontakt ze mną to Instagram (swoją drogą – jeżeli o tym nie wiesz, to to oznacza że jeszcze Cię tam nie ma, więc nadrób to koniecznie tu z boku albo poniżej), w każdym razie, już wszystko opowiadam.


Mimo, że ostatni post jest z września, to napisany został wcześniej, więc tak naprawdę, duchowo nie byłam z Wami chyba od końca czerwca.

Ostatnie pół roku było dość szalone, sama nie wiem jak tyle dni przepłynęło mi przez palce. Ale od początku:

Gdzie się podziewałam – kwiecień 2018

W któryś szalony wieczór, całkiem casualowo stwierdziliśmy z moim Panem Kamerzystą (kto pamięta to określenie), bądź po prostu Adamem, że w sumie po tych 11 latach wypadałoby wziąć ślub, bo tak wygodniej, bo podatki, bo ubezpieczenie, itd

Wtedy też byliśmy na etapie oglądania mieszkań. Ja zawsze marzyłam o dużym, przestronnym i bardzo jasnym mieszkaniu w starym budownictwie. Za to Adam chciał przede wszystkim mieć jasny pokój (nasze mieszkanie, było niesamowicie ciemne i depresyjne).

Tak więc, szukanie nowego kąta trwało w najlepsze.


Gdzie się podziewałam – lipiec 2018

Nie jesteśmy wierzący, więc ślub kościelny od razu został odrzucony. Zdecydowaliśmy się na cywilny. Data miała być magiczna (zaczęliśmy ‚być’ ze sobą 27 stycznia), niestety 27 lipca okazał się być zajęty, więc wybraliśmy 28 lipca.

wedding white roses white lace self portrait dress

Tak zwane, z braku laku zje się kit.

Nie chcieliśmy wesela, nie planowaliśmy wielkich sukni ślubnych ani garniturów, przeplecionych z rozdawaniem kołocza (ciasto weselne roznoszone na jakiś czas przed ślubem), piosenki „Cudownych Rodziców Mam” (która tak mnie triggeruje, że mam ochotę skoczyć z najwyższych mostów), ani szalonego zespołu disco polo.

Nasz ślub miał być krótki i bezbolesny 🙂 i taki też był.

Panna młoda miała na sobie krótką, koronkową sukienkę, która jej się nie podobała oraz najbardziej niewygodne buty na świecie. Za to, pan młody założył t-shirt w paski i trampki.

bride and groom before their wedding girl with a flower garland  and white lacey dress self portrait groom red trainers pan i panna młoda krótka koronkowa sukienka louboutin

Po wszystkim, poszliśmy do naszej ulubionej restauracji sushi, zjedliśmy kilka California Rolls i Sashimi, zapiliśmy je Moetem i wróciliśmy w domowe pielesze.

Wtedy już byliśmy na etapie brania kredytu mieszkaniowego, więc najgorsze było przed nami. Ale wtedy, nie zdawaliśmy sobie z tego jeszcze sprawy.


Gdzie się podziewałam – wrzesień, październik, listopad oraz grudzień 2018

Te miesiące były całkowicie dedykowane remontowi.

Długiemu, niekończącemu się, remontowi

W tym momencie, jest ok, nie jesteśmy nawet w połowie ‚dokończeni’, jednak da się mieszkać.

Ale od początku.

Mieszkanie na które się zdecydowaliśmy było duże. Niektórzy mogą nawet powiedzieć, że ogromne (121m2).
Jego stan początkowo wydawał się być taki ok – czyli do życia ale brzydkiego. Wiedzieliśmy na pewno, że chcemy zmienić łazienkę i odmalować całość.

bathroom renovation before and after white and gold marble countertops marmurowe blaty złote krany i dodatki remont łazienki przed i po

Niestety, cały rollercoaster ruszył jak zaczęliśmy. Ściany się sypały, miały na sobie tysiąc warstw farby i tapety. Sufity były pokryte kasetonami, podłogi się ruszały i niestety było BARDZO brudno.

Rodzina która mieszkała tam przed nami, nie robiła remontu od 20 lat (tak, naprawdę), odsuwając kolejne szafki, miałam wrażenie że ta sama rama czasowa dotyczyła też sprzątania…

kitchen renovation before and after remont kuchni przed i po grey cupboards flower tiles pink smeg fridge różowa lodówka szare szafki ikea knoxhult kwiatowe kafle

Więc, połataliśmy, pogipsowaliśmy, potapetowaliśmy, pokafelkowaliśmy, poskładaliśmy mebel lub dwa i na sam koniec posprzątaliśmy na tyle na ile się dało. Dalej nie mamy listw i nie jesteśmy na finiszu, ale jest lepiej.
Najważniejsze, że jest wanna i różowa lodówka z alkoholem 😀


Gdzie się podziewałam – styczeń 2019

Mam nadzieję, że po tym niemoralnie długim poście, wszystko wyjaśniłam, i jesteście mniej źli na mnie. Jeśli chcecie zobaczyć więcej przed i po z mieszkania, dajcie znać.

Nie dajmy się zastraszyć nazwie tego bloga 😀

No i zapraszam na mój Instagram, tam jestem najbardziej aktywna i szerzę ruch (haha, szumnie nazwane :D) #słodki grubasek.

Instagram to @millionail03

do usłyszenia – mam nadzieję

Marta

Podkład FENTY BEAUTY BY RIHANNA Pro Filt'r cover outer packaging opakowanie zewnętrzne

Podkład FENTY BEAUTY BY RIHANNA Pro Filt’r – czy warto?

Jak pewnie widać po tematyce bloga i tym co mówię na YouTube, KOCHAM kosmetyki, szczególnie te do makijażu. W moim 28 letnim życiu, excitement spowodowany premierą marki kosmetycznej, miałam raz – kiedy w Polsce pojawiła się Becca.
Fenty Beauty pozwoliło mi poczuć podekscytowanie kosmetyczne na nowo. Jeśli chcesz poznać podkład FENTY BEAUTY BY RIHANNA Pro Filt’r – czytaj dalej!

Czytaj dalej „Podkład FENTY BEAUTY BY RIHANNA Pro Filt’r – czy warto?”

Torebka Louis Vuitton Neverfull Damier Ebène MM dustbag documents worek przeciwkurzowy

Torebka Louis Vuitton Neverfull Damier Ebène MM – Co musisz wiedzieć o tej kultowej torbie (2018)

Nie zapomnę czasów, gdy jako laik tematyki marek luksusowych myliłam LV z YSL
(Tak wiem… :P). Nie zapomnę również czasów, gdy widząc torbę LV na ulicach uśmiechałam się pod nosem i myślałam „pewnie podróba”.
Jednak to przeszłość. Dojrzewając, nie byłam w stanie nie zauważyć i docenić klasycznego i bardzo eleganckiego wyglądu produktów LV. No i w końcu przepadłam i Neverfull Damier Ebène w rozmiarze MM została moim dzieckiem 😛

Czytaj dalej „Torebka Louis Vuitton Neverfull Damier Ebène MM – Co musisz wiedzieć o tej kultowej torbie (2018)”